Na co uważać na wakacjach? 17 sposobów na oszukiwanie turystów

Wakacje to czas w którym nasza uwaga bywa mniej skupiona na wydarzeniach w otaczającym nas świecie. Jako turyści odwiedzający miejsca w których od razu widać, że nie jesteśmy miejscowymi narażeni jesteśmy na oszustwa. Jakie są najpopularniejsze przekręty na wakacjach na które możemy się natknąć? Oto sposoby oszukiwania turystów z całej Europy i nie tylko. Na co uważać na wakacjach?

Zbieranie środków na potrzebujących

Wolontariusz zaczepia przechodzących turystów i prosi o wsparcie petycji, najczęściej w bardzo szczytnym celu. Pozornie chodzi tylko o podpis, ale po chwili okazuje się, że grupa chce wyłudzić pieniądze. Ewentualnie celem zabawy jest odwrócenie uwagi turysty, który zajęty rozmową przestaje zwracać uwagę na posiadane rzeczy i kieszenie. Rozmowa z “wolontariuszami” może skończyć się utratą portfela lub innych rzeczy chowanych w kieszeniach. Spotkaliśmy się z tym zjawiskiem we Florencji i Pizie.

Jak uniknąć: ignorować!


Taksówki na dworcach i lotniskach

Najpopularniejszy sposób na oszukiwanie turystów niezależnie czy jesteśmy w Krakowie, Paryżu, Rzymie czy Barcelonie. Zabieranie taksówki z ulicy pod dworcem kolejowym lub niedaleko lotniska to proszenie się o jak najwyższą możliwą cenę przejazdu. Taksówkarz wie, że zwykle ma do czynienia z osobami nie znającymi topografii miasta i obowiązujących na miejscu cen i może zafundować albo cenę niewspółmiernie wysoką do przejechanej trasy albo… wycieczkę wszystkimi okrężnymi drogami. Ratunkiem na taksówkarzy są aplikacje Uber i Bolt. Dla czytelników Belsole.pl mamy zniżki na pierwszy przejazd po skorzystaniu z linków referencyjnych – tego dla Bolta i tego dla Ubera.

Jak uniknąć: korzystać z aplikacji w których po odbyciu nieuczciwej przejażdżki możemy odzyskać pieniądze.

 


Oszustwo w kantorze

Oszustwa w kantorach to również niezwykle popularny sposób wyciągania pieniędzy od turystów. Nieuczciwe kantory bardzo łatwo spotkać w miejscach nie kojarzących się z luksusowym i drogim wypoczynkiem takich jak Bułgaria czy Turcja oraz nawet w bardziej interesujących miejscówkach. Oszustwa w kantorach to prawdziwa plaga na przykład w Pradze. Na tablicy przed kantorem malutką czcionką podopisywane są dodatkowe zera obniżające korzystny kurs z daleka przyciągający wzrok. Drugą ewentualnością jest po prostu to, że kasjer wydający pieniądze “pomyli się” na naszą niekorzyść. Często nawet lokalne władze wiedzą o istnieniu problemu. Drugim sposobem na oszustwo przy wymianie pieniędzy jest wymiana walut u typków kręcących się w pobliżu legalnych kantorów, dworców czy lotnisk. Często tego typu wymiana jest całkowicie nielegalna, a zawsze po prostu nieopłacalna.

Jak uniknąć: wymieniać pieniądze w banku, w kantorze z daleka od atrakcji turystycznych, płacić kartą.

 


Obrazki rozłożone na ulicy

Zasada jest prosta. Grupa oszustów drukuje kiczowate zdjęcia atrakcji turystycznych i charakterystycznych miejsc po czym rozkłada marnej jakości wydruki na ulicy uczęszczanej przez turystów. Trik działa najlepiej w miejscu w którym większość przyjezdnych zwraca wzrok ku górze – w okolicy katedr, kaplic, kościołów czy innych wysokich monumentów. Zasada działania jest prosta – turysta skupiony na podziwianiu strzelistej architektury ma nieświadomie podeptać wydruk. Wtedy “sprzedawcy” wkraczają do akcji i oskarżają o zniszczenie “dzieła”. Turysta ma zapłacić. Proceder ten popularny był we zwłaszcza we Florencji. Lokalne władze i miejscowi zwrócili uwagę na oszustwo po filmie popularnego podróżnika Haralda Baldra umieszczonym na platformie YouTube.

Jak uniknąć: ominąć rozstawione na chodniku badziewie lub po prostu nie reagować i sobie pójść.

 


Darmowe bransoletki i wstążki

Oszustwo popularne jak cała Europa długa i szeroka. Przybiera najróżniejsze, mniej lub bardziej agresywne, formy. Przekręt polega na zatrzymywaniu przechodzących turystów i obwiązywaniu na ich rękach wstążki, bransoletki bądź tasiemki. Raz jest to tasiemka przyjaźni, raz flaga kraju w którym się znajdujemy, czasem kwiatki lub ziółka. Niby darmowy “gift” bardzo szybko okazuje się giftem płatnym. Gdy chcemy oddać zawiązane na ręku badziewie wokół rozdającego szybko pojawiają się koledzy wymuszający pieniądze. Sposób na zarobek praktykowany wokół największych atrakcji turystycznych chociażby we Francji czy Włoszech głównie przez Murzynów i Cyganów. Ciemnoskórzy zwykle zagadują samotne turystki. Tu wokół nas szybko pojawiają się agresywni mężczyźni. Wielu turystów płaci ze strachu. W taki sposób chciano nas naciągnąć w: Mediolanie i Florencji. W innych turystycznych miastach na przykład we Lwowie dostajemy zwykle opaskę w barwach flagi. Na wschodzie łatwiej zrezygnować z pożal się Boże prezentu bez konsekwencji.

Jak uniknąć: nie wystawiać ręki, nie zatrzymywać się, nie rozmawiać.

 

 


Wspólna fotografia

Oferta wykonania fotografii na tle zabytku to oszustwo mające dwa możliwe zakończenia. Gdy podejdzie do was nieznajomy z ofertą zrobienia zdjęcia nigdy nie dawajcie mu lustrzanki czy telefonu do rąk. Pomocny fotograf ma jeden cel – szybkie oddalenie się z waszym aparatem lub komórką w sobie tylko znanym kierunku. Innym sposobem na wyłudzanie pieniędzy przy fotografiach są grupy wręczające turystom gadżety i zmuszające do pozowania na tle rozstawionej wcześniej scenografii. Spotkaliśmy się z tym na przykład na Rynku we Lwowie gdzie każdego roku rozstawiają się Ukraińcy z wiejską scenografią. Po wykonaniu zdjęć wymuszają pieniądze. Podobnie w Rzymie – tu grasują spartanie chcący nawet 100 EUR za zdjęcia.

Jak uniknąć: jak wszystko inne – ignorować.

 


Żebracy

Najpopularniejszy sposób na wyłudzanie pieniędzy to żebractwo. Proceder uprawiany praktycznie wszędzie – w Polsce, na Ukrainie czy Słowacji przez Cyganów, w krajach Europy Zachodniej często trudnią się nim słynni inżynierowie i lekarze po godzinach pracy. Często do żebrania wykorzystywane są dzieci, żebracy potrafią udawać niewidomych, głuchoniemych lub upośledzonych. Żebractwo to biznes w którym kasa wyłudzona od turystów czasem, gdy jest to dziecko lub młoda dziewczyna, nie trafia nawet do wyłudzacza. Z tym zjawiskiem spotkaliśmy się w Bolonii, Mediolanie, Florencji, Neapolu, Katanii, Drohobyczu, Truskawcu, Krakowie…

Jak uniknąć: nikomu nie dajemy pieniędzy za darmo!

 


Fałszywe uszkodzenie wynajętego pojazdu

Przylatujemy na miejsce upragnionych wakacji i wynajmujemy samochód. Niezależnie czy to duży bus, mały miejski samochodzik czy sportowe auto o dużej mocy. Niezależnie czy to duża wypożyczalnia czy mały lokalny biznesik. Wypożyczając samochód musimy uważać na wszystko. Najlepiej wykonać odpowiednią dokumentację samochodu na której widać wszystkie rysy, wgniecenia, pęknięcia czy uszkodzenia pojazdu, które powstały przed tym gdy go wynajęliśmy. Nawet zrobienie dokumentacji foto-wideo może nie uchronić nas przed konsekwencjami. Oszustwo odczuliśmy na własnej skórze. Oddając samochód w wypożyczalni obsługa od razu spojrzała… pod podwozie i znalazła tam wgniecenia. Panowie wiedzieli gdzie szukać, bo nikt przed wynajmem nie spogląda przecież pod spód samochodu. Tak oszukano nas w wypożyczali samochodów w Bari ale oszustwa to dość powszechna praktyka stosowana nawet przez dużych graczy na rynku wypożyczali samochodowych, a także w wypożyczalniach quadów i skuterów wodnych w turystycznych miejscowościach.

Jak uniknąć: sfotografować samochód z każdej strony ewentualnie dać się naciągnąć na ubezpieczenie, które magicznie sprawia że obsługa przestaje oszukiwać.


Flirt z ponętną miejscową dziewczyną

Nie tylko samotne kobiety mogą paść ofiarą oszustów, mężczyźni też. Na co najłatwiej nabrać faceta? Na kobiece wdzięki. Oszustwo ma różne wariacje – do faceta podchodzi atrakcyjna miejscowa dziewczyna lub zagubiona turystka. Po chwili krótkiej konwersacji zaprasza do baru na drinka. Po zamówieniu napojów alkoholowych wszystko jest spoko do momentu w którym przychodzi do płacenia rachunku. Cena niewinnych drinków okazuje się być zdecydowanie wyższą, a obsługa lokalu dość wyraźnie sygnalizuje, że odmowy opłaty nie są mile widziane. Pół biedy gdy natniecie się na dziewczynę naciągającą na drogie drinki. Niektórzy turyści odwiedzający niektóre kluby w Polsce kończyli GHB w drinku i wyczyszczoną kartą kredytową.

Jak  uniknąć: jeśli chcecie przeżyć przygodę z miejscową to sami do niej zagadajcie.


Brak cen w menu, oszustwa w karcie dań

O ile dobrym chociaż dość rzadko praktykowanym zwyczajem jest wręczanie kobiecie karty dań bez cen, o tyle podawanie dwóch kart bez cen to już kompletnie oszustwo. Jeśli w restauracji dostaliście menu bez cen możecie spodziewać się oszustwa. Istnieje jeszcze inny sposób oszukiwania znany praktycznie na całym świecie. Menu dla turystów i menu dla lokalsów. To pierwsze z cenami kilkukrotnie wyższymi niż prawdziwe. W menu w restauracji można natknąć się również na inne oszustwa takie jak podanie ceny za sztukę, która później okazuje się ceną na 100 gramów. Na wyjeździe warto też uważać zamawiając po prostu”wodę”, “piwo” czy “wino”. W nieuczciwych lokalach kelner po usłyszeniu samego hasła poda najdroższą możliwą pozycję znajdującą się w ofercie. W ten sposób możecie skończyć z wodą mineralną za 50 zł. Z przekrętem w postaci braku cen w menu spotkaliśmy się w Rzymie. Menu z innymi cenami dla mieszkańców, a innymi dla turystów czekało na nas w Kierenii na Cyprze.

Jak unikać: wybierać restauracje z uzupełnionym menu lub… wziąć sobie menu dla lokalsów.

 


Wydawanie zaniżonej reszty

Na wyjeździe warto uważać również w mniejszych sklepach i sklepikach niedaleko dużych atrakcji turystycznych. Resztę trzeba przeliczać dokładnie i uważnie bo kasjerzy lubią oszukiwać. Polecamy też uzbroić się w mniejsze nominały. Oszustwo przy wydawaniu z banknotu 500 czy 100 EUR będzie zdecydowanie bardziej dotkliwe dla kieszeni, niż niewielki przekręt na kilka EUR przy płaceniu 20-tką. Barman chciał nas wyserduszkować w Neapolu. Do tego chciał doliczyć coperto do obsługi przy barze.

Jak unikać: płacić kartą, płacić niskimi nominałami, uważnie przeliczać resztę.


Samodzielnie naliczone napiwki

Kolejny z cyklu przekrętów restauracyjno-pieniężnych, podobny do tego który spotkać można w małych sklepach lub u sprzedawców na straganach. Napiwki oczywiście warto zostawiać jeśli restauracja spełniła oczekiwania lub była nadspodziewanie dobra, a obsługa dała coś więcej, niż należy do jej obowiązków. Nie każdy kelner czy kelnerka zasługuje na wysoki napiwek, nie każdy zasługuje na jakikolwiek. Niestety na wyjazdach zdarza się, że kelnerzy sami doliczają sobie dodatkowe wynagrodzenie.

Jak unikać: płacić kartą, dobrze przeliczać otrzymane pieniądze.

 


Zabrudzone ubranie

Metoda naciągania na zabrudzone ubranie wygląda następująco: turysta zostaje poplamiony sosem, ketchupem lub czymkolwiek innym, a w jego pobliżu szybko pojawia się uczynny lokals oferujący pomoc w usunięciu zabrudzenia. W całej zabawie chodzi albo o wyłudzenie pieniędzy albo o skuteczne odwrócenie uwagi, by ziomkowie “uczynnego” obrobili w tym czasie kieszenie, torebkę czy plecak namierzonej wcześniej ofiary. Przekręt popularny na południu Europy.

Jak uniknąć: udać się do najbliższej toalety i samemu się powycierać.


Gra w trzy karty

Jest faktem wręcz niewyobrażalnym, że w 2020 roku ktoś jeszcze łapie się na grę w trzy karty. Istnieją dwie odmiany popularnego sposobu oszukiwania turystów wykorzystujące albo karty do gry albo kubki z kulką czy monetą wewnątrz. Zasady gry są niby proste – zadaniem gracza jest poprawne wskazanie w którym kubku jest moneta. Za poprawną odpowiedź można wygrać pieniądze. Można, jeśli gracze są uczciwi. W praktyce prawidłowe wskazanie jest niemożliwe, bo nie istnieje. W grę z oszustami wygrać się nie da. Historia przekrętu sięga XV wieku i nic nie wskazuje na to, że na Ziemi pojawi się pokolenie w którym nie będzie idiotów łapiących się na tego typu zagrywkę. Przekręt stosowany wszędzie – od Zakopanego aż po Jaffe.

Jak uniknąć: to chyba oczywiste.


Zakup trawy lub #

Na wakacjach często chcemy się rozluźnić, czasem przy wykorzystaniu narkotyków legalnych, a czasem tych mniej legalnych. W różnych miejscach na świecie często pojawiają się uczynni sprzedawcy oferujący najróżniejsze specyfiki. Czym grozi zakup z nieznanego źródła? Możliwości są dwie. Po przeprowadzeniu udanej transakcji kupna-sprzedaży w mgnieniu oka na miejscu pojawić się mogą fałszywi policjanci, którzy wymuszą haracz za zakup w zamian za odstąpienie od “ścigania”. Inną wariacją na temat oszustwa jest sprzedaż majeranku lub bazylii jako suszu do palenia albo środków przeciwbólowych zamiast innych specyfików. Nie pójdziemy przecież na policję i nie powiemy, że sprzedali nam fałszywe dragi… Spotykaliśmy tego typu intrygantów w Porto i Lizbonie gdzie panuje dość liberalne podejście do narkotyków. Na sprzedawców suszu łatwo natknąć się też w Afryce.

Jak uniknąć: nie kupować od naganiaczy.


Fałszywi policjanci

Sposób dość podobny do poprzedniego również polegający na wykorzystaniu przebierańców. Nie potrzeba do tego transakcji kupna-sprzedaży specyfików o niejasnej legalności. Grupa przebierańców zatrzymuje turystę i po kontroli dokumentów wkręca brak koniecznych dokumentów do przebywania w danym kraju lub jakiekolwiek inne zmyślone przewinienie. Po przedstawieniu problemu grupa oszustów stara się wymusić pieniądze.

Jak uniknąć: dowiedzieć się jak wyglądają prawdziwi policjanci w danym kraju.

 


Oszustwo na zgubiony pierścionek

Przekręt popularny we Francji polega na tym, że do spacerującego turysty podbiega lokals informując, że znalazł zgubiony przez turystę pierścionek, obrączkę, wisiorek czy jakikolwiek inny tego typu przedmiot. Gdy turysta wdaje się w rozmowę z naciągaczem i tłumaczy, że wcale nie zgubił żadnych kosztowności zostaje poinformowany o tym, że (fałszywą) błyskotkę może sobie zatrzymać. Jest jedno ale – musi zapłacić, a jak nie chce to w okolicy szybko pojawiają się przyjaciele oszustwa.

Jak uniknąć: nie rozmawiać z nad wyraz życzliwymi lokalsami.

Dodaj komentarz