Ile pieniędzy wziąć do… – najgłupszy tekst na blogach podróżniczych

Ile pieniędzy wziąć do Wilna, ile pieniędzy wziąć do Rzymu, ile pieniędzy wziąć na Ukrainę, aż w końcu ile pieniędzy wziąć na wakacje do… – tego typu nagłówki znaleźć można na każdym blogu turystycznym. Dziś poruszymy temat prawdopodobnie najgłupszych tekstów jakie można opublikować na blogu i najgłupszych pytań na jakie można szukać odpowiedzi w internecie. Ludzie, po co to robicie!

Polskie blogi turystyczne zalewane są materiałami pisanymi wyłącznie pod kliki nie od dziś i w pełni to rozumiemy bo sami to robimy. Nie będziemy więc krytykować samych blogów i blogierów. Wszystkie Kasie w II klasie, Pusie w autobusie i Kinie w Ukrainie jak wygłodniałe piranie rzucają się na każdą możliwość zdobycia odsłon i klików. Niestety czasem idą za daleko ale to nie wina blogierów tylko czytelników.

Przed wpisaniem w internet tak głupiej frazy jak “ile pieniędzy wziąć na wakacje” zastanówcie się chociaż przez 10 sekund. Zastanówcie się skąd autor tekstu na blogu podróżniczym ma znać Wasze możliwości finansowe, sytuację rodzinną i historię kredytową.

Wśród turystów są osoby płacące 14 EUR za świeżo wyciskany sok w Nammos na wyspie Mykonos, są osoby płacące 15 EUR za kawę w słynnej Caffe Florian przy Piazza San Marco w Wenecji, a są tacy którzy jadąc do Lwowa przygotowują kawę na wyjazd do termosu. Wśród turystów są osoby zamawiające wołowinę z Kobe i stołujące się w najtańszym barze z samoobsługą, są osoby śpiące w 12 osobowym pokoju w hostelu Sokolska Youth w Pradze, a są tacy którzy zatrzymują się w Four Seasons Hotel George V w Paryżu. Czy naprawdę myślicie że autor internetowego poradnika przed jego napisaniem zalogował się Wam na konto i sprawdził na ile was stać?

Ile pieniędzy wziąć ze sobą na wakacje? Odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna – tyle ile Was stać. Autor tekstu nie będzie wiedział czy lecicie na wakacje Lufthansą albo Emirates czy Wizz Airem albo Ryanairem. Nie będzie wiedział czy jedziecie samochodem z 3 cylindrowym silnikiem o pojemności 1 litra z instalacją LPG czy 6,5 litra V12. Autor żadnego tekstu nie wie czy macie zamiar jeść śniadania i obiady przygotowywane własnoręcznie, korzystać z oferty all-inclusive w hotelu czy może na każdy posiłek wybierzecie inny ciekawy lokal w danym miejscu. Nikt nie ma takiej wiedzy.

Tylko wy wiecie ile zarabiacie, tylko wy wiecie ile macie zobowiązań kredytowych, tylko wy wiecie ile macie własnych oszczędności i tylko wy wiecie ile jesteście w stanie zapłacić za konkretny towar czy usługę. Nie wie tego żadna Kasia, nie wie też Basia i nie ma o tym pojęcia Wojtuś. Jeśli zastanawiacie się czy w danym miejscu jest drogo to samodzielnie sprawdźcie ile kosztują dobre hotele, apartamenty czy pokoje w hostelu. Sami sprawdźcie ile kosztuje obiad, przejazd taksówką czy doba na hotelowym parkingu.

To wy jedziecie na wakacje i to wy wiecie z jakiego standardu macie zamiar korzystać. Nawet w najbiedniejszych krajach Europy takich jak Mołdawia, Ukraina, Rumunia czy Czarnogóra można wydać kilka tysięcy na tydzień wakacji, nawet w drogiej Wenecji, Amsterdamie czy Monte Carlo można spędzić czas budżetowo!

Sami blogierzy mają różne budżety. Niektórzy wydają 200 złotych na fotkę z Mikołajem w Rovaniemi, a inni dla cięcia kosztów sypiają w busie dla ekipy budowlanej dlatego też nie ma co sugerować się czyimiś opiniami. Zamiast tego poczytajcie przed wyjazdem na przykład jakie ceny są w sklepach we Włoszech i wyróbcie sobie własne zdanie. ✌️.

Dodaj komentarz